;00wraca uczulenie, ale bynajmniej nie na pyłki. czasem człowiek też może uczulić i to dosyć dotkliwie.
tym bardziej, gdy z tobą mieszka. i pomieszka jeszcze trochę. można na to zaradzić: a) wyprowadzając się (co nie wchodzi w rachubę) lub b) otoczyć się niewidzialną warstwą ochronną w postaci totalnego niezainteresowania. wybieram drugą opcję, nawet jeśli będę musiała zabezpieczać się codziennie.
kocham cię, no kocham, no ja ciebie też, no ale przecież cię kocham, kocham, kocham, kocham, KOCHAM.
wiele razy powtarzane słowo traci na mocy i szczerości. staje się przyzwyczajeniem, dodatkiem do wypowiedzi, jak np. kurwa. może to radykalne porównanie, ale dla mnie to ważne słowo. niezwykle ważne i nie szastam nim na lewo i prawo. uczula mnie, kiedy słyszę je beznamiętnie wymawiane, wielokrotnie. oczywiście nie chodzi mi o "kurwę".
dziś dowiedziałam się jak można zawalić niezwykle ciekawy fakultet, oczywiście przez prowadzącego.
i że zbyt częste wypady na bajaderkę mogą skończyć się przytyciem lub wpadnięciem w nałóg alkoholowy. lub co gorsza, przyprawić o mdłości.
pamiętaj o picie, pamiętaj o picie, pamiętaj o picie, pamiętajopiciepamiętajopiciepamiętajo... piciu? pij płyny wszelkiego rodzaju, niektóre działają oczyszczająco. piwo to płynny konstrukt wykorzystujący mechanizm katharsis w celu oczyszczenia nerek.
czekam na cud. wciąż czekam. i mam dobre przeczucia. nie wiem dlaczego. ale jakoś tak uśmiecham się wewnętrznie do samej siebie i do czasu, z którym się już pogodziłam. jakbym była na dobrej drodze do zrozumienia co utraciłam i jak mam to oczyścić. odzyskałam coś na kształt wewnętrznego spokoju, może tylko na chwilę, może tylko pozornie, ale jest dobrze. uśmiecham się do wspomnień, chyba ruszam z miejsca, do przodu. w końcu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz