nie, nie mojej. Żbiety, ale ja o nich też nie zapomnę. o ich cenie, o rosyjskim barze ukrytym na Piramowicza oraz o kolegach studentach tam konsumujących.
Anże spadła ze schodów i uszkodziła kolano. żyje, ale pół dnia spędziła leżąc na łóżku w szpitalu, gdzie wszycy się na nią gapili. w efekcie: żadnego gipsu, usztywnienia, rentgen wisi na tablicy korkowej, kule w eterze, noga usztywniona przeze mnie. bawię się w etetową pielęgniarkę. a gdzie mój fartuch, chodaki/sandałki i czepek? ja chcę czepek!
czytać, czytać i czytać. nie myśleć o niepotrzebnych rzeczach i niewartych tego ludziach.
napiłabym się bardzo słodkiej herbaty z cytryną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz