wtorek, 15 marca 2011

chór dzikich koni

tytuł z dEupy. jak zwykle zresztą. 

wyszłam rano, wróciłam w nocy. mogłabym tak codziennie
Białe małżeństwo. nie wiem, nie rozumiem, ja chyba się nie nadaję do oglądania sztuk teatralnych.

dostałam kubek i japonki, w końcu. cieszę się, trochę. bardziej cieszyłam się w windzie, jak jechałam z nimi do pokoju.

jutro Zmierch bogów. oby nie był totalnym zaćmieniem. 



jestem brudna i śmierdzę. wszystko ze mnie ścieka i się klei. wewnątrz choduję robaki, na własnej wątrobie, żołądku i nerkach. słabo mi, w głowie mi się kręci. 
odejdź, zejdź ze mnie, wynocha! nie chcę cię, ty mały szkodniku mózgu. odejdź i zabierz ze sobą brudne myśli. 
pragnę błogiego zawieszenia w bezruchu i niebycie. chcę wyjąć mózg i wsadzić do słoja z formaliną. patrzeć na niego, świecić mu lampą po oczach i przeprowadzić przesłuchanie.

- gdzie byłeś 19 stycznia 2011 roku o godzinie 11.00?
- dlaczego zgodziłeś się na wydarzenia z 15 lipca 2010 roku?
- co cię podkusiło pisać list za listem?
- po co to wszystko?
- no słucham, odpowiadaj! inaczej zaleję cię domestosem, a to boli, możesz mi wierzyć. zapytaj nerek z sąsiedniej celi. 
 
mózg odpowiada: znam odpowiedzi na dwa pierwsze pytania, na resztę nie odpowiem. nie ma sensu. ani ja tego nie rozumiem, ani serce. tak już chyba jest i trzeba się z tym pogodzić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz