niedziela, 13 marca 2011

migrena.

ani mnie głowa nie zabolała, ani mdłości nie było. tylko mięso, tasak, śpiewające świnie, pan doktor przy pianinie oraz wieczorna porcja piasku na czyste zęby. a może to był brązowy cukier? cholera! co za marnotrawstowo! 

dzisiejsze podziękowania składam na ręce K.A.P. i Żbiety:
K.A.P., dziękuję że jeszcze mnie w miarę lubisz, chociaż porównałam Cię do Żuliena. 
Żbieto, mam nadzieję, że nie masz lęków związanych z niezidentyfikowanymi odgłosami jakie słyszałam w łazience, dziękuję za obejrzenie razem Rozmów w toku i za herbatę wieczorową porą.

kondolencje składam natomiast Oli z powodu zaginionej bluzki. 

zażalenia w stronę własnego żołądka, który ciągle woła: jeść, jeść!

próśb, błagań, pytań, odpowiedzi, oczekiwań, zamówień, marzeń nie mam - towar deficytowy, jak cukier.

mam za to wielką ochotę upić się tak by było mi słodko i błogo, najlepiej jeszcze ciepło i przytulnie. bym nie pamiętała nic i żebym nie zwymiotowała. chciałabym jedynie zwymiotować pamięć na amen. 
kwejk.pl rządzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz