ani mnie głowa nie zabolała, ani mdłości nie było. tylko mięso, tasak, śpiewające świnie, pan doktor przy pianinie oraz wieczorna porcja piasku na czyste zęby. a może to był brązowy cukier? cholera! co za marnotrawstowo!
dzisiejsze podziękowania składam na ręce K.A.P. i Żbiety:
K.A.P., dziękuję że jeszcze mnie w miarę lubisz, chociaż porównałam Cię do Żuliena.
Żbieto, mam nadzieję, że nie masz lęków związanych z niezidentyfikowanymi odgłosami jakie słyszałam w łazience, dziękuję za obejrzenie razem Rozmów w toku i za herbatę wieczorową porą.
kondolencje składam natomiast Oli z powodu zaginionej bluzki.
zażalenia w stronę własnego żołądka, który ciągle woła: jeść, jeść!
próśb, błagań, pytań, odpowiedzi, oczekiwań, zamówień, marzeń nie mam - towar deficytowy, jak cukier.
mam za to wielką ochotę upić się tak by było mi słodko i błogo, najlepiej jeszcze ciepło i przytulnie. bym nie pamiętała nic i żebym nie zwymiotowała. chciałabym jedynie zwymiotować pamięć na amen.
kwejk.pl rządzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz