czwartek, 17 marca 2011

trochę lepiej

zjadłyśmy tosty, było bardzo miło. rozmowa o rozwoju piersi kształci. 

Zmierzch bogów polecam, chyba ten festiwal jednak wchodzi na dobre tory. oby tak dalej. 

lista prac/płac (a raczej grafik sprzątania) wisi. koleżanki były lekko oburzone, ale cholera jasna, w syfie żyć nie będziemy! 

jutro rano lecim do przychodni, rejestracja od 7.00 do 7.00. mam nadzieję, że wstrzelę się w zapisy. i że wcześniej wstanę. 

muszę obejrzeć Sweet movie. jednak K.A.P. nie będzie mi towarzyszyć w seansie. chyba zwymiotowane "jedzenie" ponownie konsumowane oraz inne orgiastyczne elementy na talerzu jej nie służą. 

jest dobrze, ciekawe jak długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz