zjadłyśmy tosty, było bardzo miło. rozmowa o rozwoju piersi kształci.
Zmierzch bogów polecam, chyba ten festiwal jednak wchodzi na dobre tory. oby tak dalej.
lista prac/płac (a raczej grafik sprzątania) wisi. koleżanki były lekko oburzone, ale cholera jasna, w syfie żyć nie będziemy!
jutro rano lecim do przychodni, rejestracja od 7.00 do 7.00. mam nadzieję, że wstrzelę się w zapisy. i że wcześniej wstanę.
muszę obejrzeć Sweet movie. jednak K.A.P. nie będzie mi towarzyszyć w seansie. chyba zwymiotowane "jedzenie" ponownie konsumowane oraz inne orgiastyczne elementy na talerzu jej nie służą.
jest dobrze, ciekawe jak długo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz