a tłusty czwartek to idealny dzień na... malowanie tłustych ścian!
jutro zmierzać będę do LirojMerlin po farbę nr S 438439438383...i tak dalej, marki Śnieżka aby zamalować oleistego sępa. a Żbieta stoi przed dylematem: jak oddać łyżkę oleju? ale sałatka, pyszna. genialna taktyka, zaprosić na herbatę i zaczekać aż "gość" zrobi sałatkę.
właśnie się dowiedziałam, że wczorajszy trening obfitował w wiele atrakcji, jak zwykle w kręgu tematyki cielesno-erotycznej. nic nowego, ale w sumie chciałabym to zobaczyć.
a teraz coś z "wyższej" półki. z serii: Teatr Powszechny wysyła na samozwańcze rozdawanie ulotek:
ja: patrzcie cafe syrena i herbata+sernik tylko 5,50!
k.a.p.: ojej! chodźmy coś zjeść.
m: oo! i szejki mleczne tylko 4 zł!
k.a.p.: i torcik ajerkoniakowy z bitą śmietaną i polewą czekoladową 6,50!
ja: to chodźmy!
k.a.p.: a czysto jest?
zaglądają przez szybę
ja: trochę taki wintaż, polski wintaż... prl?
m: no to może... chodźmy do makdonalda?
poszli
gorąca czekolada nocą, mmm. i wejściówka na festiwal. i tłusty czwartek. i sms:
hej lekarz powiedział ze na dzień dzisiejszy jest córka ale to nie pewne jajek nie widać ale mogły się schować <--- przeczytać coś takiego w nocy, bezcenne.
i kichać mi się chce. niedobrze, bardzo niedobrze. a ci, którzy urodzili się w dolinie na zawsze tam pozostaną. "co za chała!"
a na koniec niezwykle ważna informacja: mam zatkane uszy. mam nadzieję, że jutrzejsze pączki załatwią sprawę.
koniec audycji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz