sobota, 5 marca 2011

jestem

nie jestem pijana, wcale nie udeżyłam się czołem o kant stołu ściągając skarpetki, nie... nie wiem co.

było fajnie, mieszkanie piękne, stara kamienica, cudowny klimat, mnóstwo jedzenia i picia. mogłam do woli się obżerać, pić i palić. ach i prezent się podobał! 
Miki usnął to zostaliśmy do pierwszej. dobrze, że Dorotka jest w Niemczech.

dostałam podwózkę pod akademik, piję herbatę i masuję czoło. jutro "Nasza klasa" Słobodzianka w reż. Spisaka. obyśmy weszli. 

ogólnie spadek się zneutralizował. może przez ten klimat genderowo-filmówkowy. kuglarze trzymali się razem, jak zwykle i zapraszali na treningi. grunt to dobra reklama. 

ale poncz był dobry, wyjątkowo. 

dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz