nie jestem pijana, wcale nie udeżyłam się czołem o kant stołu ściągając skarpetki, nie... nie wiem co.
było fajnie, mieszkanie piękne, stara kamienica, cudowny klimat, mnóstwo jedzenia i picia. mogłam do woli się obżerać, pić i palić. ach i prezent się podobał!
Miki usnął to zostaliśmy do pierwszej. dobrze, że Dorotka jest w Niemczech.
dostałam podwózkę pod akademik, piję herbatę i masuję czoło. jutro "Nasza klasa" Słobodzianka w reż. Spisaka. obyśmy weszli.
ogólnie spadek się zneutralizował. może przez ten klimat genderowo-filmówkowy. kuglarze trzymali się razem, jak zwykle i zapraszali na treningi. grunt to dobra reklama.
ale poncz był dobry, wyjątkowo.
dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz