czwartek, 5 maja 2011

tupot

wczoraj: Nasze miasto (PWST Wrocław), Śluby panieńskie (PWST Kraków), Ożenek (filmówka), Yerma (AT Warszawa). widziałam dwie pierwsze pozycje, z drugiej pisałam recenzję, która nie poszła w numerze. świetnie. a co najśmieszniejsze prawie mnie wczoraj nie wpuścili na spektakl, pomimo wejściówki. dlaczego? bo nie miałam wejściówki na inaugurację. nie dodzwoniłam się do dziewczyn, więc zaczęłam działać. poszłam do pani bileterki, wyciągnęłam asekuracyjne 10 zł, wejściówkę i mówię: jestem z Tupotu, nie wpuścili mnie, bo nie mam wejściówki na inaugurację. koleżanka mi nie doniosła. pani: ale tam już weszły trzy dziewczyny na wejściówkę. ja: tak? ale to ja dziś dostałam polecenie napisania tekstu ze spektaklu. pani (patrzy się znacząco): no dobrze. i dała mi wejściówkę, za darmo. hoho. a mimo to recenzja nie poszła. dlaczego? bo za bardzo chaotyczna. "ale mnie i koleżance bardzo się podobały pewne fragmenty, ale jednak było zbyt chaotycznie (ależ tak, trudno pisać po nocy!), jednak z chęcią się z panią spotkam, by omówić pani tekst, blablabla". jak się nie podobało, to się pisze, że się nie podobało, a nie słodzi Imejlowo. no nic. dziś dalszy ciąg wrażeń:
Damy i huzary (PWST Kraków), Dramat powiatowego performera (filmówka), Stracone zachody miłości (AT) i Babel 2 (również Kraków). piszę z dwóch pierwszych. pewnie znów nie wejdzie, ale to nic. przy najmniej oglądam za darmo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz