piątek, 27 maja 2011

robię wszystko żeby robić jak najmniej

zbliża się sesja. słychać już dochodzącą z czeluści pamięci złowrogą muzykę Johna Williamsa. nadchodzą Szczęki 4. a ja robię wszystko by robić jak najmniej. i to niezwykle skutecznie.

na tablicy korkowej wisi bibliografia do pracy zaliczeniowej. na biurku czekają odpowiednie książki. Antygona i Kreon niestety czekają. na Godota.
maile wysyłam sukcesywnie. Łódź, Lublin, Słowenia. otrzymuję odpowiedzi, czekam na materiały. Butoh czeka na wewnętrzną motywację.
w czasie, gdy powinnam czytać i pisać, Internet odkrywa przede mną swoje cuda. programy, teledyski, obrazki, inne bzdury, które mogą poczekać.

jutro praca. 9-15. Klub Neo, animacja z dziećmi. jutro będę biało-czerwono-niebieska, jak flaga Francji. Madam byłaby ze mnie dumna. a potem co? no, może w końcu coś zrobię.

dziś usłyszałam, że mam ładne nogi. na ulicy. od mężczyzny. jestem w szoku.

może nie wyglądam na osobę, której zależy, ale mi zależy. ale nie będę czekać na coś, co się nie wydarzy. ani płakać, nad mlekiem, które może w każdej chwili się wylać. za niecałe dwa tygodnie wygram zakład, ale wcale mnie to nie cieszy. już przyznałam się sama przed sobą, ale nie mogę przed Tobą. nie mam na to czasu. ale mam czas na jedzenie czipsów, to przepiękne.

mama dzwoniła. w moim pokoju wisi już przepiękny karnisz stylizowany na brąz, wykończony kwiatami. wisi również żyrandol, który wygląda "jak model wszechświata!". na montaż czekają wybrane pod kolor kontakty. w końcu będę mieć pokój z prawdziwego zdarzenia. cieszę się tak bardzo, że krzesło się pode mną trzęsie. dodatkowo będziemy mieć nową lodówkę, kuchenkę, pralkę i pierwszą w życiu zmywarkę! to co ja będę tam robić?! kuchnia będzie jak z prawdziwego zdarzenia, łazienka o pięknych białych kafelkach z liściastym motywem. kojarzy mi się to z koroną Babci Wierzby z Pocahontas. to będzie odprężające miejsce. Agata ma już konie na ścianach, a niedługo pojawią się też na meblach! to jest tak niesamowite, że przychodzi mi tylko jedno na myśl: Extreme HomeMakover! myślę, że oni na to zasłużyli. a przede wszystkim mama. na własne mieszkanie, z prawdziwego zdarzenia. oczywiście, to nie jest dom, tylko blok, ale będzie wszystko nowe, wszystko tak świeże i wszystko (no, może nie wszystko, ale większość!) po myśli mamy. ona wkłada w to całe serce, a z ojcem walczą by nie paść w połowie drogi i przenieść wszystko na dół. żałuję, że nie mogę im pomóc, poszłoby o wiele szybciej. ale teraz muszę być tu. i skończyć co zaczęłam. bo jest kilka planów, które chcę zrealizować w nadchodzącym czasie. a one wymagają skupienia, przygotowania oraz ciągłego wzrostu odwagi i samoświadomości. czekam na swój czas.

nie tego szukałam, ale... na dobrą noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz