piątek, 6 maja 2011

top dogs

czuję się zaszczuta, przez tę parszywą chorobę. boli mnie dosłownie wszystko, mam gorączkę i najgorsze z tego wszystkiego jest gardło! wczoraj po Babel 2 (c'est magnifique!) wyszłam chora z teatru. czy to przez tę pogodę, a może przez spektakl? jeśli krakowscy studenci maczali w tym palce, to jestem pod wrażeniem. ten spektakl miał zmęczyć, irytować, przestraszyć, pokazać kondycję współczesnego człowieka doby Internetu. a tu co? ja jestem chora naprawdę. niesamowita siła oddziaływania.

dziś oba moje teskty poszły, K.A.P. tylko jeden. dziś Top Dogs i nie mam zielonego pojęcia co to jest. oprócz tego, że pokazuje chore życie w korporacji oraz upadek moralności człowieka. ale tekstu nigdzie nie ma! na niczym się nie mogę oprzeć, cholera. K.A.P. mnie zostawiła, a PO chce byśmy napisały jeszcze jeden tekst. nie ma mowy! my już pisałyśmy, obie jesteśmy chore, niech napiszą Ci, którzy mieli po jednym wczoraj. chyba się wkopałam, ale nie ma innego wyjścia, muszę tam iść, obejrzeć i napisać. jeśli dojdę. Anże wyjechała, mam chatę wolną. szkoda, że będę przez te trzy dni sama. ktoś chce wstąpić?

Tupot mi się nawet już śni. wstałam o 06:06 i nie mogłam już zasnąć, cholerna pogoda.

cosmic love - florence & the machine

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz