poniedziałek, 28 lutego 2011

oleisty sęp

na ścianie w segmencie. tak, cała ściana w oleju. nie wiem jak. w sensie ja bardzo dobrze wiem jak, ale wstyd o tym pisać.

no, dobra. jestem tak leniwa, że nie chciało mi się iść po kszesło by ściągnąć olej z szafki i no... no skoczyłam po niego! tak, jestem niska, wiem! i za mocno ścicnęłam, i chlusnął... na ścianę. 

teraz wygląda jak sęp żerujący nad górą padliny. no nic, dostałam polecenie z góry (w sumie to z dołu), żeby to odmalować. to pójdę po farbę, może machniemy cały segment nawet. 



aaaa!!! zdałam, zdałam, zdałam! na 3+, ale zaliczyłam. strasznie się stresowałam, ale się udało. sesja zakończona. tylko iść do dziekanatu i oddać indeks. a kysz na kolejny semestr! 

ze Żbietą i Anże będziemy świętować, że głupotę zostawiłam za drzwami.

bawimy się w łódzkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz